Podróżnie

Jeszcze powietrze tobą pachnie,

jeszcze się suszą łzy na sznurze,

ptak się w gęstwinie czasem żachnie

i chmurna sowa się rozchmurzy.













Kołobrzeg

Walizki moje pełne snów, 

dziś puste są. 

Po podróży, po podróży, 

kto powie, gdzie mój będzie dom.











Park.


Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,

Ale wiedz, że nie masz niczego prócz

tej małej, złotej skrzynki i już, i już...














Polska.

A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.

A ja? Co ja? Co będzie ze mną?




W niemożliwym niebie...

W niemożliwym niebie,
niemożliwe anioły,
W niemożliwym niebie,
niemożliwy dom.








































Jak zatrzymać myśli


Swoich łez nie chowaj do kapelusza,

trudno, najwyżej zginą...

Swoich snów nie pakuj gdzieś pod poduszki,

niech tam, niech sobie płyną...



Absurdalne maniakacje.

Siedzę na krawędzi poręczy schodów nieznanego szaleństwa. Moja silna, niezależna wola pozwala mi nie zwariować. Powoli nie wytrzymuję napięcia, prąd spaceruje po moich aksonach, a moje nieudolne próby odgonienia negatywnych myśli są bezskuteczne. Pękło. Słone morze wylewa się powoli po schodach, każda kolejna kropelka przyczyni się do powodzi, każdy zły uczynek, który mieszka w każdej kropli czyni ją tak słoną, że gdzie nie spadnie niszczy wszystko. Powoli zaczęły wypływać na sam szczyt miękkich jak puch skał otulonych czasem zmarłych oszustów i oszustek.






















Norwegia .

Pod śniegiem świat pochylony,

siwieje mrozu brew.

To pora zmierzchów czerwonych,

to pora czarnych drzew.